LISTY ZAWIERAJĄCE PROŚBY
Niejednokrotnie zwracamy się do naszych znajomych i przyjaciół z jakimiś
prośbami. Jest to zupełnie zrozumiałe.
W takim wypadku najlepiej zacząć list od sprawy, którą mamy w nim
przedstawić. Nie należy wyjawiać właściwego celu naszej korespondencji dopiero
na końcu, po poruszeniu wszelkich innych tematów. Sprawia to wrażenie chęci
ukrycia między wierszami naszej prośby. Chyba że rzecz, o którą prosimy, jest
małej wagi i spełnienie naszego życzenia nie sprawi adresatowi żadnego kłopotu.
W razie, gdy nasza prośba naraża kogoś na koszty, proponujemy, jeżeli to
możliwe, ich pokrycie lub inny sposób rewanżu za wyświadczoną nam przysługę.
Zawsze natomiast potwierdzamy otrzymanie potrzebnej informacji, listu z
zapewnieniem o załatwieniu naszych spraw, paczki itp. i dziękujemy za spełnienie
życzeń, z którymi zwracaliśmy się do adresata.
TEKSTY LISTÓW ZAWIERAJĄCYCH PROŚBY
Drogi Panie Zygmuncie!
Mimo iż upłynęło już ponad 40 lat od zakończenia drugiej
wojny światowej, nadal powracamy do spraw z nią związanych.
Interesują mnie losy Mariana Polaka, żołnierza walczącego w
Afryce, a następnie we Włoszech. Spotkałem się z nim w Dundee, w Szkocji w
latach 1945—46, na początku 1947 roku wrócił do Polski i wtedy straciłem go z
oczu.
Teraz piszę swoje wspomnienia — na użytek dzieci i wnuków.
Sporo miejsca zajmuje w nich postać Mariana, jego sposób bycia, jego
opowiadania, kawały, które nam robił. Wnosił tyle radości i beztroski do naszego
monotonnego i uładzonego życia. Żałuję bardzo, że nasza znajomość, a może nawet
przyjaźń, tak niepotrzebnie została zerwana, bez żadnej zresztą przyczyny.
I dlatego bardzo proszę, aby mi Pan pomógł odnaleźć Mariana,
a z nim echa tamtych odległych lat. Pamiętam tylko, ze się urodził w Szydłowcu,
ajego ojciec miał na imię Stanisław. To niestety wszystko.
Będę Panu bardzo wdzięczny nawet za próbę spełnienia mojej
prośby.
Przesyłam pozdrowienia
Michael Pruneli
Szanowny Panie Redaktorze!
Zwracam się do Pana z prośbą o umieszczenie mojego listu w Pańskim poczytnym
Piśmie.
Poszukuję Mariana Polakiewicza, urodzonego w Szydłowcu około roku 1920, syna
Stanisława. Był on żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych walczących na Zachodzie (w
Afryce i we Włoszech). Poznałem go zaraz po wojnie w Dundee, w Szkocji, skąd w
1947 r. wrócił do Polski. Może ktoś z tak licznych czytelników „Przekroju” wie o
jego losach?
Łączę wyrazy szacunku
Michael Purneil
Droga Mary!
Jeszcze jedna kartka z prośbą do Ciebie. Tym razem będzie ją trochę trudniej
spełnić.
Mój kolega szkolny, historyk, poszukuje książek, a przede wszystkim artykułów
z prasy okresu wojny i współczesnej (w języku polskim i angielskim), dotyczących
polskiego lotrnctwa walczącego w Anglii. Interesuje go głównie, jak oceniano
naszych lotników. Oczywiście w publikacjach wydawanych poza Polską.
Byłbym Ci naprawdę bardzo wdzięczny, gdybyś mogła mu w tym pomóc.
Może ktoś z Twoich młodych znajomych poszperałby w bibliotekach?
Zdzisław obiecuje się zrewanżować w sposób, jaki uznasz za właściwy.
Napisz, Kochanie, czy uda Ci się coś zrobić w tej sprawie. Dziękuję,
przepraszam za kłopot i całuję najserdeczniej
Adam
Najmilszy Adamie!
Znalazłam chłopca, który chętnie podejmie się wyszukania materiałów
potrzebnych Twemu koledze. To syn moich znajomych, państwa Jarzębowskich, od lat
mieszkających w Anglii. Jarek jest studentem I roku socjologii, zna doskonale
polski i sam pasjonuje się sprawami związanymi z drugą wojną światową.
Chłopak chciałby bardzo przyjechać w lecie do Polski. Gdyby Twój kolega mógł
mu zapewnić mieszkanie, Jarek miałby wspaniałe wakacje. Twierdzi, że ze
wszystkim innym sam sobie poradzi.
Napisz, co o tym myśli p. Zdzisław.
Ucałowania Mary
Kochana Mary!
Świętnie wszystko załatwiłaś. Zdzisław jest bardzo zadowolony. Jarka może
przyjąć w lipcu lub sierpniu, zresztą będzie to już uzgadniać z nim samym.
Bardzo, bardzo dziękuję! Nie mogę się Ciebie doczekać!
Całuję mocno
Adam
Droga Pani!
Serdecznie dziękuję za pomoc w załatwieniu mojej sprawy. Jestem bardzo
wdzięczny zarówno Pani, jak i Adamowi.
Wiem, że będzie Pani w lecie w Polsce, mam nadzieję, że się wtedy zobaczymy i
że będę mógł opowiedzieć Pani o rezultatach moich poszukiwań.
Łączę pozdrowienia
Zdzisław Karwowski
Panie Jarku!
Dzięki uprzejmości p. Mary Black wiem, że zgodził się Pan pomóc mi w moich
poszukiwaniach.
Badam, jak wiadomo, opinie — władz wojskowych i cywilnych, angielskich
kolegów-lotników i społeczeństwa brytyjskiego w ogóle — dotyczące roli i postawy
polskich lotników walczących w czasie drugiej wojny światowej w Anglii.
Zależałoby mi też na ocenach współczesnych. Jeżeli materiały z prasy angielskiej
okażą się interesujące, sam przyjadę, żeby się z nimi na miejscu zapoznać. Teraz
chodzi mi głównie o wstępne rozeznanie.
Moje mieszkanie (wygodna kawalerka) może być do Pana dyspozycji
w lipcu lub sierpniu. Proszę napisać, który termin Panu bardziej odpowiada.
Może w czasie Pańskiego pobytu w Krakowie obmyślimy wspólnie
ankietę do badań sądów współczesnych Anglików na temat, którym się
zajmuję.
Droga Agnieszko!
W dalszym ciągu siedzę nad „Dwoma teatrami” Szaniawskiego i dopiero teraz
widzę, że podczas pobytu w Warszawie nie zebrałam wszystkich potrzebnych mi
informacji.
Moja Droga — chciałabym wiedzieć, gdzie i kiedy był wystawiany ten dramat i
kto grał w nim główne role. Wiem, że spektakl ten był prezentowany także w
telewizji z Gustawem Holoubkiem i Barbarą Kraftówną, ale kiedy?
Poszukasz mi tego? Bardzo Cię proszę! Mam nadzieję, że już więcej
będę Cię nudzić — naprawdę kończę mój elaborat.
Uściski ode mnie i od Igora
Twoja, niezbyt systematyczna, Tania
Szanowny Panie Redaktorze!
Zgodnie z naszą umową przesyłam artykuł dotyczący badań nad zmianami
klimatycznymi w Europie. Napisałem go po polsku — studiowałem swego czasu na
Uniwersytecie Warszawskim — ale obawiam się, że moja polszczyzna daleka jest,
niestety, od doskonałości. Proszę mi to wybaczyć i poczynić odpowiednie
poprawki. Znając wysokie kwalifikacje Pańskiego zespołu redakcyjnego, z góry
zgadzam się na wszystkie proponowane zmiany w tekście.
Łączę wyrazy szacunku
Władimir Uszakow
Szanowna i Droga Pani!
Mam do Pani następującą prośbę. Czy mogłaby Pani znaleźć wśród swoich
uczennic dziewczynkę, która chciałaby korespondować ze swoją rówieśnicą z
Bukaresztu?
Córka moich znajomych od dwóch lat uczy się polskiego itaka wymiana
listów nie tylko pozwoli jej na pogłębienie znajomości języka, ale także
sprawi radość. Maria ma lat 13, jest bardzo chorowita i wiele czasu spędza
sama w domu, gdyż oboje rodzice pracują. Interesuje się malarstwem
i rzeźbą, ma duże zdolności w tym kierunku. Robi też zabawne laleczki
i zwierzaki z materiału.
Piszę o tym wszystkim, żeby ułatwić Pani wyszukanie dla niej ewentualnej
korespondentki.
Z góry dziękuję i przepraszam za kłopot, ale tak chciałabym coś zrobić dla
Marii.
Przesyłam pozdrowienia
Anna Georgescu
Drogi Pierre!
Wczoraj szalałem na studniówce, a od dziś zaczynam na serio przygotowywać się
do matury. Zabawa była świetna. Zaprosiłem Kasię W. - poznałeś ją u nas, tańczy
jak baletnica! Ale nie o tym chciałem pisać.
Otóż uprzedzam Cię, Bracie, że jest to ostatni list po polsku, jaki ode mnie
dostajesz (no, powiedzmy, ostatni do końca roku szkolnego). Będę zdawać na
maturze francuski i muszę zdać dobrze. Ty mi w tym pomożesz. Postanowiłem, poza
wszystkim innym, pisać do Ciebie co tydzień list na jakiś temat. Ale nie ciesz
się z góry! Musisz go uważnie przeczytać, poprawić wszystkie błędy i nadać mu
prawdziwie francuski charakter. Rozumiesz, co mam na myśli? No i odesłać list
nadawcy.
Zrobisz to, dobrze?
Wszyscy wiedzą, że mam ciotecznego brata we Francji i byłoby mi głupio,
gdybym nie dostał chociaż 4.
Adieu, mon cher Pierre
Marek
Szanowny Kolego!
Od dłuższego czasu gromadzę książki dotyczące dawnych religii różnych
narodów. Wiem, że ukazała się „Mitologia Słowian” A. Gieysztora. Czy nie udałoby
się Panu zdobyć dla mnie tej pozycji?
Będę w Poznaniu na początku maja, więc proszę nie robić sobie kłopotu z
ewentualnym wysłaniem książki.
Z koleżeńskim pozdrowieniem
Hans Ulimann
Drogi Panie Januszu!
Od wielu lat jestem zapalonym czytelnikiem i zbieraczem polskich książek
fantastyczno-naukowych. Niestety nie ma wśród nich „Astronautów”
Stanisława Lema. Bardzo chciałbym mieć tę powieść. Byłbym ogromnie wdzięczny
za pomoc w jej kupieniu.
Łączę serdeczności dla Pana i Pańskiej Żony
Milan Noyotn
Kochana Ciociu!
W ostatnim liście pytała Ciocia, co chciałabym dostać z Polski na gwiazdkę.
Jeżeli naprawdę wolno mi wybrać — proszę o prenumeratę „Przekroju” na następny
rok. Tu bardzo trudno kupić ten tygodnik, a ja w czasie pobytu w Kraju bardzo go
polubiłam.
Czytając „Przekrój” będę wspominać urocze popołudnia w Kaliszu, kiedy
siedziałam sobie w dużym fotelu, chrupałam kruche ciasteczka
Cioci specjalność — i zaśmiewałam się z dowcipów na ostatniej stronie.
Tu tempo życia zupełnie inne i tyle obowiązków, że czytam dopiero w łóżku, na
dobranoc i to niedługo, bo oczy mi się same zamykają.
Całuję Ciocię serdecznie
Iwona
Szanowny Panie Inżynierze!
Jestem wielkim miłośnikiem muzyki polskiej, szczególnie interesują mnie dwaj
kompozytorzy: Karol Szymanowski i Krzysztof Penderecki. Od lat zbieram płyty
(taśmy) z nagraniami ich dzieł. Niestety u nas nie wszystko można dostać. Zależy
mi głównie na dwóch utworach: „Stabat Mater” Szymanowskiego i „Requiem Polskie”
Pendereckiego.
Byłbym niezwykle zobowiązany, gdyby mógł Pan nabyć dla mnie te nagrania,
także w komisie lub okazyjnie. Cena w tym wypadku nie jest istotna.
Łączę wyrazy szacunku
Joyan Iyić
Kochany Adamie
Czy mógłbyś mi przysłać płytę lub taśmę z polskimi kolędami? Tyle
naopowiadałam o nich moim znajomym, że chcieliby je koniecznie usłyszeć. Tylko,
proszę, wybierz te znane i przez wszystkich lubiane: „Bóg się rodzi”, „Wśród
nocnej ciszy” — innych nie pamiętam, ale przecież Ty i tak wiesz, o które mi
chodzi. Wyślij je od razu, żeby doszły przed Świętami.
Jaka szkoda, że i tego Bożego Narodzenia nie możemy spędzić razem!
Całuję mocno
Twoja Mary
Kochana Mary!
Wszystkie Twoje prośby — tak rzadko zwracasz się z nimi do mnie — spełniam z
przyjemnością, ale to, że chcesz mieć nasze kolędy, sprawiło mi prawdziwą
radość.
Wysyłam dwie taśmy jedna kupiona, a druga nagrana przez Zdzisława z różnych
płyt. Mam nadzieję, że będą Ci się podobały. Włożyłem do paczki też trochę
zabawek na choinkę z Cepelii, możesz je podarować przyjaciołom albo zostawić dla
siebie. Będą Ci przypominać nasze Święta.
W przyszłym roku na Boże Narodzenie i Sylwestra musimy już koniecznie być
razem!
Całuję Cię najserdeczniej
Adam
Droga Pani Jadziu!
Kilkanaście już lat zbieramy z żoną ludowe szopki: drewniane, ceramiczne, z
kolorowego papieru, a także karty z fotografiami szopek oraz wszelkie albumy i
publikacje na ten temat. Mamy do Pani gorącą prośbę — gdyby zobaczyła Pani coś
interesującego, proszę koniecznie dla nas kupić.
Szopki (ewentualnie albumy itp.) wymienimy chętnie na to, co Pani będzie
odpowiadało lub zwrócimy ich równowartość.
Marzy nam się zdobycie chociaż jednej oryginalnej szopki krakowskiej!
Łączymy wiele serdeczności
D. i A Tejnorovi
Droga Elu!
Na lektoracie języka polskiego postanowiliśmy zbierać pocztówki z Polski.
Każdy specjalizuje się w innej tematyce. Pod koniec roku akademickiego urządzimy
wystawę i przyznamy nagrody za najlepsze zbiory, a także za ich omówienie. Ja
wybrałam górskie krajobrazy. Dlatego bardzo Cię proszę — zasil moją kolekcję (w
tej chwili mam tylko Giewont od strony Zakopanego
Trzy Korony w Pieninach) kartami z widokiem Tatr, Beskidów i Karkonoszy.
Pamiętaj też o Górach świętokrzyskich. I przyślij trochę informacji o
miejscowościach na widokówkach.
Może dzięki Twojej pomocy wygram konkurs? Cała nasza grupa śle listy na
wszystkie strony.
ściskam Cię mocno
Beatrice
Kochana Mary!
Moja chrześniaczka, Karolina, zbiera papierowe serwetki. Czy mogłabyś
odkładać po jednej z kupowanych przez siebie paczek? Jeszcze cenniejsze są z
restauracji, z firmowym nadrukiem. Nie musisz ich przysyłać, dasz je Karolinie,
kiedy przyjedziesz do nas na lato. Mała będzie uszczęśliwiona.
Całuję Cię mocno
Twój Adam
Drogi Marku!
Już od małego zbieram znaczki pocztowe o tematyce morskiej (okręty,
żaglowce). Wiem, że w Polsce wydaje się ich dosyć dużo. Czy mógłbyś
przysłać choć jedną serię? Mam tylko kilkanaście pojedynczych polskich
znaczków ze statkami.
A co Ty zbierasz? Chętnie Ci wyślę, co będę mógł.
Cześć!
Pierre
Drogi Wujku!
Wiem od Marka, że to Wujek kupił dla mnie i zdobył od znajomych przesłane
znaczki. Bardzo, bardzo dziękuję! Koledzy oglądali je już kilka
Serdeczności dla Wujka i Cioci
Pierre
Marek!
To zabawne — obaj zbieramy znaczki pocztowe i dopiero teraz się o tym
dowiadujemy. Wujek pisał, że Ty kolekcjonujesz znaczki ze zwierzętami, to dobrze
się składa, bo mam trochę własnych, które mogę Ci wysłać.
Serie od Wujka ekstra! Napisał, że i Ty mi trochę prześlesz, jak wymienisz u
kolegów. Pamiętaj, że dla mnie mogą być i nowe, i stemplowane.
Sciskam
Pierre
Drogi Jasiu!
Jest mi bardzo potrzebny lek o nazwie „Zaditen” — to doskonały polski środek
stosowany przy astmie uczuleniowej. Do niedawna było go pod dostatkiem w naszych
aptekach, obecnie są wielkie kłopoty zjego kupnem. „Zaditen” bywa w postaci
syropu lub tabletek. Prosiłabym przede wszystkim o tabletki, ale może być także
syrop. Lekarstwo to zażywa moja serdeczna przyjaciółka. Obiecałam jej, że
napiszę do Ciebie i poproszę, żebyś je przysłał. Do listu wkładam trzy recepty,
bo może Zaditenu nie ma w wolnej sprzedaży. Będę Ci bardzo wdzięczna, jeżeli
prędko spełnisz moją prośbę.
Całuję Cię serdecznie
Zunia
Miła Kasiu!
W czerwcu jest ślub mojej bliskiej znajomej. Chciałabym dać młodym jakiś
„polski” prezent. Czy nie mogłabyś kupić mi dużego, najlepiej białego, obrusu z
serwetkami (na 12 osób), oczywiście z lnu. Może być z haftem w tym samym
kolorze. Zresztą zostawiam Ci wolną rękę, pamiętam, że zawsze miałaś świetny
gust.
Czy mam Ci przekazać na ten cel pieniądze, czy też kupić tutaj coś, na
co miałabyś ochotę? Napisz, proszę!
Będę w Olsztynie wczesną jesienią, dokładny termin podam później.
Chyba nie wybierasz się właśnie wtedy na urlop? Bardzo chciałabym się z Tobą
zobaczyć.
Całuję mocno
Aida Olszewska
Droga Kasiu!
Bardzo dziękuję — obrus jest naprawdę śliczny! A co najważniejsze ogromnie
się podobał młodej parze, zresztą wszystkim innym też. Haft rzeczywiście
przepiękny!
Drobiazgi, o które prosiłaś, przywiozę osobiście. Dostaniesz je na początku
września.
Do zobaczenia
Aida Olszewska
Drogi Wacku!
Mam do Ciebie wielką prośbę. Od dłuższego czasu nie mam od Pani Zenobii
odpowiedzi na mój list. Jestem już o nią niespokojny. Czy mógłbyś pójść na ulicę
Axentowicza i dowiedzieć się, czy nie przydarzyło się nic złego starszej Pani.
1, bardzo proszę, napisz parę słów o rezultacie wizyty u naszej znajomej.
Z pozdrowieniami
Zbigniew
Drogi Zbyszku!
Wczoraj po południu byłem u p. Zenobii. Czuje się dobrze. Nie pisała do
Ciebie, gdyż zginął jej Twój adres. Bardzo się ucieszyła z moich odwiedzin i
wypytywała o nowiny z Helsinek. Obiecała, że w tych dniach napisze do Ciebie
długi list.
Serdeczności
Wacek
Droga Ireno!
Miałam na Wielkanoc być już w domu, ale moi znajomi namówili mnie, żeby te
święta spędzić u nich w Warszawie. I nie żałuję!
Wielkanoc poprzedzają wielkie porządki — trzeba je i tak zrobić po zimie, ale
święta stanowią dodatkową zachętę. Wszędzie więc słychać trzepanie dywanów i
widać osoby myjące okna. Pięknieją również ulice — czyste i lśniące świeżą
zielenią.
W Niedzielę Palmową przed kościołami sprzedają palmy zrobione z bazi i
barwinku, poprzetykane suchymi kwiatami.
Ostatnie dwa dni przed świętami to gorączka gotowania, pieczenia ciast i
malowania jajek. Od Wielkiego Piątku także długie kolejki ludzi odwiedzających
groby w kościołach na Krakowskim Przedmieściu i Starym Mieście. W Wielką Sobotę
widać dzieci niosące w koszyczkach święcone do kościoła.
W niedzielę wczesnym rankiem obudziły mnie dzwony, a około dziesiątej
zasiedliśmy do uroczystego śniadania. Stół był pięknie nakryty białym obrusem i
przybrany zielenią i kwiatami, a na nim masa smacznych rzeczy — tradycyjnie
biała pieczona kiełbasa, pisanki, baby i mazurki.
Oprócz mnie na śniadaniu były jeszcze dwie starsze ciocie i kuzyn gospodarzy
— bardzo przystojny młody lekarz. Ale o nim opowiem Ci już, jak się zobaczymy.
Całuję mocno
Twoja Helena
Kochana Lucy!
Wiem, że ten list dostaniesz już po moim powrocie do domu, ale nie mogę się
oprzeć chęci napisania Ci o tym, co tu widziałem i przeżyłem. Mam jeszcze przed
sobą cały samotny wieczór w hotelu — spędzę go więc na rozmowie z Tobą.
Byliśmy dziś ze Stryjem na grobie Dziadków na Powązkach. Tłumy ludzi, masa
samochodów, zmienione trasy dojazdów na cmentarze, dodatkowe autobusy i
specjalnie wydzielone parkingi. Piszę o tym, żebyś miała wyobrażenie, jak wielu
warszawiaków odwiedza tego dnia swych zmarłych.
Przed cmentarzem i tuż za bramami kwesta na rzecz odnowienia zabytków Powązek
— jest wiele starych opuszczonych grobów z pięknymi pomnikami, które na gwałt
potrzebują restauracji. Pieniądze zbierają znani warszawscy aktorzy, a całemu
przedsięwzięciu patronuje od lat Jerzy Waldorff.
A potem już nie kończące się mogiły pełne kwiatów — głównie białych
chryzantem, choć trafiają się też chryzantemy złote i purpurowe, a także wieńce
z innymi kwiatami. Cmentarz tego dnia zakwita. A kiedy zapadnie wieczorny
zmierzch, zaczyna płonąć tysiącami, setkami tysięcy zniczy. Cienie drzew stają
się olbrzymie, a pomniki oświetlone od dołu nabierają ciepłych blasków. Światła
palą się wszędzie: na grobach krewnych i przyjaciół, na grobach żołnierzy z
różnych wojen i pod brzozowymi krzyżami poległych w powstaniu warszawskim, na
mogiłach wielkich Polaków. Budzą ludzką pamięć i nadzieję żyjących, że non omnis
moriar. No, rozpisałem się, ale przecież przez tyle lat wszystko oglądaliśmy i
przeżywaliśmy razem.
Dobranoc, Kochanie
Twój Witold
Droga Pani!
Kiedy wyjeżdżałam do Adama, radziła mi Pani, abym koniecznie zobaczyła polski
teatr — posłuchałam i jestem ogromnie Pani wdzięczna.
Szczególnie utkwiła mi w pamięci sztuka Jerzego Jarockiego „Staś”, którą
obejrzałam na scenie kameralnej Teatru Polskiego (byliśmy parę dni w
Warszawie u krewnych Adama).
„Jest to — pisze w „Przekroju” Lucjan Kydryński — utwór dość niezwykły:
pomyślany jako pierwsza część tryptyku o życiu i sztuce Stanisława Ignacego
Witkiewicza stanowi opowieść o dziecięcych i młodzieńczych latach artysty.
Głównym bohaterem „Stasia” nie jest ów tytułowy, młody Witkiewicz, lecz właśnie
jego ojciec — zresztą również Stanisław, wybitny krytyk, malarz i pisarz,
człowiek wielkiej kultury i mądrości, który według własnych doświadczeń i
przemyśleń kształtuje osobowość syna.”
Tyle Kydryński. Ja muszę dodać, że było to jedno z najbardziej interesujących
przedstawień, jakie ostatnio widziałam. Gustaw Holoubek w roli ojca
jest naprawdę znakomity!
O innych wrażeniach z Polski opowiem Pani już osobiście na naszych
cotygodniowych spotkaniach.
Łączę wiele serdeczności
Mary B.
Kochana Celinko!
Od paru dni leży na moim biurku kartka od Ciebie, w której mi piszesz, że
miałaś wypadek samochodowy i czeka Cię najpierw operacja, a potem bardzo długa
rekonwalescencja.
Ogromnie Ci współczuję, szczególnie, gdy pomyślę o pobycie w szpitalu i
wszystkich przykrościach z tym związanych. Ale to minie, wrócisz do domu i... tu
moja serdeczna prośba: nie zmarnuj tego czasu!
Przecież Ty potrafisz pisać! Jeżeli trudno Ci będzie wziąć się do jakiejś
książki, pisz pamiętnik. Myślę, że lata pracy nad piękną polszczyzną rozwinęły
Twoje zdolności i właśnie teraz masz okazję, aby je wykorzystać. Nawet, jeżeli z
początku nie będziesz z siebie zadowolona, nie rezygnuj — na pewno uda Ci się
stworzyć coś ciekawego. A może cykl nowel z lat naszej młodości? Tajne
nauczanie, codzienne kłopoty i małe radości, wielkie sprawy i pierwsze uczucia.
Wierzę, że znajdziesz temat dla siebie i czekam, że mi o tym napiszesz, albo
opowiesz.
Wybieram się we wrześniu do Warszawy i oczywiście będę u Ciebie. Tymczasem
całuję Cię, Kochanie najczulej Twoja Hania
Drogi Pierre!
Przepraszam, że nie pisałem tak długo. Tym razem chyba nie będziesz się
gniewać — po prostu nie mogłem pisać, bo miałem złamaną rękę.
W czasie ferii zimowych byłem na obozie narciarskim w Szczyrku. Zjeżdżając po
stoku Kubalonki, wpadłem na przykryty śniegiem pieniek, wywinąłem kozła i
upadłem jakoś tak nieszczęśliwie, że złamałem w łokciu prawą rękę. Cholernie
mnie bolało i nawet pierwszy raz w życiu zemdlałem. Dziś jest już prawie dobrze,
chociaż jeszcze od czasu do czasu ręka mnie pobolewa. Mama mówi, że do wesela
się zagoi.
Przez tę rękę mam sporo zaległości w szkole i teraz muszę doganiać. Prw
rwałem też niestety lekcje francuskiego, ale tu liczę na Ciebie.
Karo urósł bardzo i wygląda jak prawdziwy wilk. Jest naprawdę mądry i
posłuszny, tylko wciąż jeszcze nie potrafi chodzić przy nodze. Na pewno z czasem
i tego się nauczy.
Dziękuję Ci za wszystkie Twoje listy!
Bądź zdrów, Stary!
Marek
Mój Drogi!
Cieszę się, że nareszcie do mnie napisałeś, ale, przyznaj sam, kazałeś mi
długo czekać na ten list. Teraz już wiem, dlaczego nie dawałeś znaku życia. Ten
ostatni zjazd naprawdę Ci się nie udał, ale na szczęście z ręką już wszystko w
porządku.
U mnie nic nowego. W szkole nudy na pudy. Tak naprawdę lubię tylko geografię
— przynajmniej się człowiek czegoś dowiaduje o świecie. Bardzo chciałbym kiedyś
wszystko to zobaczyć na własne oczy. Na razie mogłem tylko błysnąć na lekcji,
kiedy uczyliśmy się o Polsce.
Najlepsze są te dni, kiedy po szkole mamy treningi. Jestem dosyć dobry
koszykówce - może będę w końcu roku w reprezentacji mojej budy na mistrzostwach
międzyszkolnych.
Napisz więcej o Waszym psie, tego Kara to Ci naprawdę zazdroszczę, moi
Rodzice nie chcą się zgodzić nawet na kota!
Cześć!
Pierre
Agnieszko Najmilsza!
Nareszcie mamy własne mieszkanie! Trzy pokoje z kuchnią i łazienką oraz
długim balkonem od strony parku.
Zupełnie nie mogę uwierzyć we własne szczęście!
Urządziliśmy na razie jako tako jeden pokój, reszta musi trochę poczekać.
Rysujemy wciąż nowe projekty umeblowania, ale musimy się też liczyć z
rzeczywistością, to znaczy z tym, co można kupić w sklepach z meblami. W każdym
razie obiecujemy sobie, że do jesieni wszystko będzie zapięte na ostatni guzik i
wtedy Ty musisz przyjechać i zobaczyć. co zdziałaliśmy.
Tak się cieszę, że będziemy mogli gościć Cię w naszym domu! Kończę, bo
biegniemy z Igorem po firanki.
Całuję
Tania
Nie masz dziewczyny ? Nie masz chłopaka ? Znajdziesz tutaj !
|
|
Łatwo zawrzesz znajomość z mieszkańcami wielu państw. Ludzie w różnym wieku o najróżniejszych
zainteresowaniach. Dodając swoją ofertę otrzymujesz możliwość kontaktu z osobami o pożądanych przez Ciebie
osobowościach. Oferty towarzyskie i matrymonialne. Okazje na flirt, zawarcie trwałego związku lub po prostu sposób poznania przyjaciół.
Darmowa rejestracja, możliwość precyzyjnego wyszukiwania potencjalnych partnerów, dobór podług : miejsca zamieszkania, płci, wieku, stanu cywilnego, wyglądu zewnętrznego, predyspozycji, upodobań i zainteresowań.
Największa europejska platforma randkowa zaprasza ! Flirty i darmowe oferty towarzyskie ze zdjęciami. Najlepsze randki jakie możesz znaleźć w
Internecie. Umów się z dziewczyną, z chłopakiem. Znajdź swojego wymarzonego partnera. Największy europejski serwis randkowy
wyposażony w chat i skrzynki głosowe zaprasza internautów z Polski do wzięcia udziału w międzynarodowym, świetnym e-party ! Jeśli szukasz koleżanki, przyjaciela, flirtu, zabawy lub kontaktu matrymonialnego - odwiedź to miejsce ! Najpopularniejszy, darmowy serwis randkowy ! Flirty i randki internetowe spod szczęśliwej
gwiazdy. Najlepsze cyberrandki dla szukających miłości, flirtu i erotyki.
Gwarancja satysfakcji - nie zwlekaj dłużej - dołącz do innych, jeśli chcesz zapoznać się ze śliczną dziewczyną lub z miłym chłopakiem ! Nie będziesz musiał już więcej szukać ! Tu na pewno znajdziesz to co sobie wymarzyłeś ! Będziesz mile zaskoczony tym co tu zobaczysz i atmosferą jaka tu panuje !
Świetna zabawa i super sposób na randki. Pełna anonimowość, brak reklam, ograniczeń i wirusów w poczcie.
Podsumowując - możesz poznać tu nowych przyjaciół i znajomych. Być może znajdziesz
też miłość swojego życia. Jeśli interesuje Cię tylko przygoda, romans lub po prostu
chcesz trochę poflirtować to również się nie zawiedziesz. Zapraszamy i życzymy miłego
randkowania. Nie pozwól miłości przejść obok ! Ta szansa może się nie
powtórzyć !!!
|